Historia Basi

Milczenie jest srebrem….
a mutyzm wybiórczy jest zaburzeniem lękowym – słowa witające nas na stronie  Anny Strzeleckiej prowadzącej werbinaria o Mutyzmie Wybiórczym. Dzięki uprzejmości Pani Anny Strzeleckiej zamieszczam kilka moich słów refleksji po upływie ponad rocznej współpracy z Basią i jej Rodziną. 

Historia Basi…

Basia pochodzi z wielodzietnej bardzo pogodnej, prawidłowo funkcjonującej i radosnej rodziny. Ja Basię poznałam trochę bliżej, gdy razem  z mamą zaczęła przychodzić po starsze rodzeństwo,  braciszka i siostrę  do przedszkola. Wówczas  w milczeniu,  ale z zainteresowaniem „kukała” do naszej sali. 

Koleżanka z grupy dzieci 5 letnich prowadziła zajęcia terapeutyczne ze starszą siostrą Basi,  u   której zdiagnozowano mutyzm wybiórczy i nieco opowiadała mi o  samym zaburzeniu i rodzaju proponowanych zajęć. 

Na prośbę Mamy dziewczynki chcącej przybliżyć charakterystykę zaburzenia lekowego, na które cierpi starsza siostra,  zorganizowane zostało spotkanie dla  całej kadry przedszkola, podczas którego w kilku słowach mama opowiedziała nam, na czym polega zaburzenie, skąd może się wywodzić, jakie kroki już zostały poczynione w ramach terapii, jakie są w planach i jak ma zachowywać się dorosły,  a dokładniej jakich pytań nie należy zadawać,  by nie pogłębiać  lęku u dziecka. 

 Ja wiedząc, że w przyszłym roku szkolnym będę miała „pod  swoimi skrzydłami” Basię, która również zmaga się z tym zaburzeniem lękowym,  nawiązałam kontakt z mamą z propozycją współpracy jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego.

Niestety nastała pandemia i praca dydaktyczna przeniosła się za „szklany ekran komputera”. Grono pedagogiczne w tempie błyskawicznym musiało  przestawić się na pracę zdalną z dziećmi, co było trudnym zadaniem, bo nagle okazało się, jak dużo można przekazać grupie gestem i  mimiką twarzy w normalnych warunkach w przedszkolu, a teraz bez grupy ucieka poczucie przynależności,  a pojawia się osamotnienie. Był to czas wielkiej kreatywności, by tak pracować, by mimo oddalenia od dzieci nie tracić z nimi  tak ulotnego kontaktu. Dla mnie był też to czas na intensywną samodoskonalenie, zagłębianie się w literaturę fachową,   poznawania istoty mutyzmu wybiórczego, jego rodzajów i  sposobów pracy z oswojeniem lęku u dzieci.

W międzyczasie dodatkowo  mama Basi chcąc wyposażyć mnie w niezbędną  podstawową wiedzę na temat MW zaproponowała mi udział w cyklu  werbinarów prowadzonych przez Panią Annę Strzelecką. 

Rozpoczynając moją znajomość z Basią, zaczęłam  nagrywać filmiki kierowane do dziewczynki,  a i trochę do jej rodzinki, przybliżałam Basi nasze przedszkole, organizując jej wirtualne zwiedzanie. Nagrywałam dla dziewczynki  bajki i krótkie opowiastki, rysowane wierszyki, zabawy paluszkowe i zagadki. Otrzymywałam od niej też nagrania  ze słyszalnym głosem, a nawet  głośnym śmiechem i żartami zabawy    z rodzeństwem  i  czytanych książeczek.

W międzyczasie nagrałam  dla wszystkich nowych przedszkolaków zaproszenie   do ogrodu przedszkolnego pod koniec wakacji  na zajęcia adaptacyjne. I wówczas pierwszy raz już jako przyszły przedszkolak Basia nieśmiało uczestniczyła wspólnie  z mamą  w proponowanych przeze mnie zabawach. 

Wrzesień przyniósł nam rozluźnienie obostrzeń i zaczął się nowy rok szkolny w murach przedszkola. Byłam w stałym osobistym kontakcie z mamą, rozpoczęłyśmy  regularną współpracę i ustaliłyśmy, że mama będzie  przychodzić  z Basią do ogrodu   w trakcie pobytu grupy, realizować będziemy Model Berliński „Spokojnej adaptacji”. Dostarczyła równocześnie do Dyrekcji przedszkola wystawioną Opinie z publicznej Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej.  Na tej podstawie  powołany Zespół ds. pomocy psychologiczno-pedagogicznej opracował indywidualny program dla Basi.

Następnie rozszerzyłyśmy czas pobytu Basi o poranne zabawy w sali tylko  z mamą i po kilku dniach z sukcesem próbę separacji. Przez tych  pierwszych przedszkolnych  kilka dni  Basia nawiązywała ze mną tylko nieśmiały kontakt wzrokowy, spoglądając na mnie niepewnie, stopniowo wywiązywała się nić zaufania, aż  pierwsza podała mi rączkę. 

Zapewniałam  Basię, że rozumiem jej „Pana Stracha” i wiem, że potrzebuje czasu i będzie mówiła, kiedy będzie gotowa”.
Wyraziłam swoje zrozumienie i akceptację oraz chęć pomocy. 

Pod koniec  września Basia zostawała już przez większą część dnia w przedszkolu razem z grupą, komunikując się niewerbalnie. Nie wchodziła   w bliższe relacje z rówieśnikami, siadała na swoim krzesełku i obserwowała bawiących się, albo czekała na moje propozycje. Z czasem  zaprzyjaźniła się  z kolegą, który otoczył ją serdeczną opieką i obdarzył głębokim uczuciem. I tak jest po dziś dzień.        

Zaczęłyśmy z mamą cztery dni w tygodniu przed  moją pracą stosować  Metodę Małych Kroczków, techniką nieformalnego „sliding in.”, czyli  mojego „wślizgiwania się” , przybliżania się do Basi. 

Udało się! 

Basia nie przestawała mówić, bawiła się przy stoliku z mamą, nawet gdy ja zbliżałam się.  I tak dzień po dniu przybliżałam się, to komentując  świetną zabawę, to wyrażając chęć dołączenia się, a Basia nadal mówiła do mamy, mimo że ja już byłam bardzo blisko. 

Równocześnie zaproponowałam mamie, abyśmy spotykały z się „w  trójkącie”  z Basia online i ta  forma też zadziałała, co weekend rozmawiałyśmy za pośrednictwem mamy, rozwiązywałyśmy wzajemnie zadawane zagadki, a z czasem  Basia wypowiadała swobodnie  słowa wprost do mnie, zawsze były żarty i śmiechy. 

Tak jak wspomniałam, czas pandemii spowodował, że zostały zawieszone spotkania z rodzicami na imprezach grupowych w przedszkolu, przygotowałam dzieci, że nasze zabawy z okazji Pasowania na Przedszkolaka nagram i prześlę rodzicom. I tak też się stało, Basia bez skrępowania, radosna i bardzo zaangażowana występowała, a w opinii rodziców była bardzo naturalna i nie było śladu zdenerwowania.

Podczas mojej nieobecności spowodowanej koronawirusem,  poranne spotkania odbywały się w obecności nauczycielki prowadzącej terapię starszej siostry,  przy której Basia czuła się swobodnie. 

A my do regularnych spotkań online i pracy w przedszkolu wróciłyśmy w grudniu i z kolejnym sukcesem nagraliśmy dla rodzin świąteczny występ, rodzice ponownie potwierdzili,  że Basia miała  niestremowaną i pogodną minkę. 

W styczniu raz w tygodniu metodę  „sliding in” z Basią rozpoczęła druga nauczycielka  naszej grupy. 

W styczniu też rozpoczęłyśmy pracę formalnymi technikami. Mama przygotowywała drabinki, zadania do wykonania dla dwóch dziewczynek starszej siostry i Basi, i dla mnie, wzajemnie zadawałyśmy je sobie. Basia stopniowo zaczęła zwracać się bezpośrednio do mnie, głos był słyszalny i znów pojawiały się żarty! A mama powoli wycofywała się oddając mi „stery”. Basia mówiła  do mnie, czasami wspierając się mamą. Rozmowę niekiedy udawało  się kontynuować schodząc po schodach, odprowadzając mamę do szatni. 

A w szatni przedszkolnej Basia  zaczęła nawiązywać ze mną kontakt „kląskając” i od tego czasu bawiłyśmy się w naśladowanie odgłosów zwierząt. 

I tak dotarłyśmy do momentu, w którym pracowałam czasami z obiema dziewczynkami, a później tylko z Basią. No i osiągnęła Basia kolejny sukces,  usłyszałam jej głos!

Podczas każdej mojej nieobecności starałam się podtrzymywać kontakt z Basią nagrywając  jej filmiki z ciekawostkami przyrodniczymi, które bardzo Basie interesują,  a dziewczynka odpowiadała mi również w formie krótkich nagrań. 

Podczas wiosennego zawieszenia zajęć przedszkolnych pracowałam zdalnie z dziećmi oraz  umawiałam się z Basią i mamą na spotkania online i osobiste spotkania „przy płocie domku Basi”. Początkowo była  milcząca, ale podawała mi sama rączkę i oprowadzała,  pokazywała swój ogródek,  a następnie pojawiły się pojedyncze słowa. 

Po przywróceniu zajęć w przedszkolu, wróciłyśmy do pracy,   najpierw w trójkącie, a następnie we dwójkę. Po kilku dniach słyszę glos Basi!

Pracowałyśmy w naszej sali, czasami na życzenie Basi odwiedzałyśmy salę terapeutyczną i salę starszej siostry. Głos Basi nie zawsze był  słyszalny. Dziewczynka prawie zawsze  była pogodna, miała  pełne zainteresowania i ufności spojrzenie, ale nie zawsze ze mną rozmawiała. Wspomnę, że Basia oprócz tego, że przełamywała lęk przed mówieniem, równocześnie bardzo odważnie wchodziła w różne proponowane przez przedszkole aktywności, choćby zajęcia z piłką nożną czy przedstawienia teatralne. Początkowo ćwiczyłyśmy razem, trzymając się za ręce,  powoli „wypuszczałam ją z rąk”  i wycofywałam się, będąc nadal blisko.  Dziś Basia bawi się i gra   z dziećmi, czasami spoglądając w moją stronę.    

Basia jest bardzo pogodną, ciekawą świata dziewczynką. Bardzo lubi aktywności artystyczne taniec, rysunek, malowanie, gdy w tle płynie muzyka klasyczna. Bardzo chętnie uczestniczy też w  grupowych zabawach muzyczno-ruchowych.  Jest dużo pewniejsza siebie, niż na początku przygody przedszkolnej. Ja jestem pełna wiary w jej  pełen sukces! 

Za kilka dni kończy się rok szkolny, a ja z wielką  nadzieją patrzę w przyszłość, tym bardziej że Basia jest otoczona ludźmi akceptującymi ja w pełni i  szczerze jej kibicującymi przede wszystkim   ze strony rodziny i przedszkola.  

Co planuję w przyszłości? 

Dalej  systematycznie i wnikliwie obserwować  dziewczynkę, wspierać w sytuacjach trudnych, by oddalać ryzyko niedostosowania   i wykluczenia społecznego. 

Nadal być w tak bliskim kontakcie z rodzicami,  nie przerywać dobrze toczącej się współpracy, nawiązywać kontakty ze specjalistami. Stosować skuteczną do tej pory arteterapie, dająca upust emocji,  frustracji i pomagająca obniżyć poziom lęku u dziewczynki. 

Podwyższać samoocenę dziewczynki poprzez nagradzanie słowne nawet  najdrobniejszych sukcesów i podkreślanie mocnych stron. 

Dążyć do inicjowania przez dziewczynkę samodzielnie kontaktów rówieśniczych, między innymi stwarzając sytuacje zadaniowe.  

Dziękuję Rodzicom  Basi za obdarzone zaufanie, Dyrekcji za wsparcie i  współpracę. Pani Annie Strzeleckiej za  przekazaną ogromną wiedzę na start.  A koleżance Dorocie za bardzo  cenne wskazówki! 
Dziękuję
Agnieszka Gazda, 
nauczyciel Przedszkola Słoneczna Chatka w Poznaniu

Dodaj komentarz